BIOGRAFIAadmin

„Pan Prohibiusz poświęcał czas i kapitał na przetwarzanie zasobów swych ziem w żelazo. Jako że natura była bardziej łaskawa dla Belgów, dostarczali je Francuzom po niższej niż p. Prohibiusz cenie. Oznaczało to, że wszyscy Francuzi (Francja) mogli otrzymać daną ilość żelaza za mniej pracy, kupując ją u zacnych Flamandów. Ci zaś, wiedzeni własnym interesem, nie żałowali metalu i widzieliśmy, jak co dnia wielu wytwórców gwoździ, kowali, powoźników i innych udawało się osobiście lub przez pośredników, aby zaopatrzyć się w Belgii. Ta sytuacja bardzo martwiła p. Prohibiusza.

Z początku postanowił powstrzymać to nadużycie własnymi siłami. Tak byłoby najlepiej, ponieważ tylko on z tego powodu cierpiał. Wezmę karabin – pomyślał – cztery pistolety za pas, ładownicę pełną naboi i tak zaopatrzony stawię się na granicy. Tam pierwszemu kowalowi lub powoźnikowi, który pojawi się, by prowadzić swoje interesy dam nauczkę – zabiję go.

Kiedy już wyruszał, przyszło mu do głowy kilka myśli, które ostudziły jego zapał. Powiedział sobie: przede wszystkim nie jest wykluczone, że nabywcy żelaza, moi rodacy i wrogowie, źle mnie zrozumieją i miast dać się zabić – mnie zabiją. Poza tym, nawet zmuszając do patrolowania całą moją służbę i domowników, nie zdołam strzec wszystkich przejść. Wreszcie całe przedsięwzięcie będzie kosztowało drogo, o wiele więcej niż wart będzie jego rezultat.

Już p. Prohibiusz miał ze smutkiem zostać przy wolności jaką cieszą się wszyscy, gdy promienna myśl oświeciła jego umysł. Przypomniał sobie, że jest w Paryżu wielka fabryka praw. Co to jest prawo? – zapytał. – To norma, zarządzenie, dobre lub złe, które raz ogłoszone obowiązuje wszystkich. Aby to wyegzekwować, organizuje się siły publiczne i dla ich wyposażenia ściąga z narodu ludzi i pieniądze. Jeżeli zatem otrzymam z wielkiej paryskiej fabryki całkiem malutkie prawo: „Zabrania się sprowadzać żelazo z Belgii” osiągnę zamierzony rezultat.

Rząd zastąpi kilku moich lokai na granicy przez dwadzieścia tysięcy synów kowali, rzemieślników i mechaników. Ponadto, aby utrzymać celników w dobrym zdrowiu i samopoczuciu, rozdysponuje pomiędzy nich 25 milionów franków tym samym odebranych kowalom i mechanikom. Straż będzie lepsza, nic mnie nie będzie kosztować, nie będę wystawiony na brutalność różnych handlarzy starzyzną, sprzedam żelazo po mojej cenie i będę rozkoszował się błogim odpoczynkiem, obserwując nasz wielki naród tak haniebnie oszukany. Postanowił zatem niezwłocznie ogłosić się promotorem wszelkiego postępu w całej Europie. Tak – uderzenie będzie celne i warto podjąć trud, by mogło być wymierzone.

Pan Prohibiusz udał się do fabryki praw. Innym razem opowiem może o jego cichych działaniach, dziś chcę mówić wyłącznie o oficjalnych. (…)”

 ( Fryderyk Bastiat, cytat z artykułu „Protekcjonizm” – fragment „To, co widać i to czego nie widać.” Tłum. z franc. Piotr Stachura. Dziennik „Rzeczpospolita” 1994 r. )



Frédéric Bastiat – Życie w służbie wolności 

Materiały w języku francuskim pochodzące ze strony http://bastiat.org/ :

M. Gustave de Molinari – Frédéric Bastiat – Nécrologie publié dans le Journal des économistes PDF ( 55 kB )
Roger de Fontenay – Notice sur la vie et les Écrits de Frédéric Bastiat PDF ( 74 kB )